teper.xsystem.com.pl

Teperscy - nasze miejsce w sieci

TATRY ZACHODNIE
Edytka  Bartek  Piotr  Tomek  Marysia
  • Strona główna
  • Co nowego?
  • Nasze podróże
  • Szuflada Edytki
  • Korona Gór Polski
  •  Tatry Zachodnie
  • Kontakt:
     Edyta   GG: 4323009  4323009 - Edytka
     Bartek  GG: 4706306  4706306 - Bartek

Jesienny spacer Doliną Chochołowską i Kościeliską

Data: 23-24.10.2010r, sobota - niedziela start: rano
skład: My + znajomi powrót: wieczorem
trasa: Dolina Chochołowska -> schronisko -> Grześ (1653m n.p.m.) -> powrót
  Dolina Kościeliska -> schronisko na Hali Ornak -> powrót

  W jeden z październikowych weekendów wybraliśmy się w Tatry Zachodnie, a raczej w dolinki tatrzańskie.
  Na sobotnią wycieczkę wybraliśmy Dolinę Chochołowską. Opatuliliśmy ciepło Marysię, zapakowaliśmy do wózka i ruszyliśmy na spacer. Początkowo jechało się wózkiem bez problemów, asfaltowa droga umożliwiała łagodną podróż, ale po kilkudziesięciu minutach nawierzchnia zmieniła się na mniej przyjazną dla tego bolidu. Nie było jednak źle, dało się w miarę spokojnie podróżować, bez obawy że mała wypadnie z wózka, czy teżdostanie wytrzęsienia organów.
  Koło 12:30 dotarliśmy na Polanę Chochołowską, a ponieważ pogoda sprzyjała to Edytka z Marysią zostały w okolicach schroniska a my poszliśmy na Grzesia (1653m n.p.m.). Widoki ze szczytu były zmienne z uwagi na bardzo silny wiatr, który przepędzał chmury. Nie zastanawiając się nad dalszą trasą, z powodu silnego wiatru uciekliśmy tą samą trasą do schroniska.
  Powrót się mocno dłużył, a Marysia coraz bardziej dawała się we znaki. Jak była możliwość to chłopcy wsiedli na rowery i zjechali do samego dołu, a Edytka pogalopowała z wózkiem i Marysią.
  Następnego dnia wybraliśmy się na spacer Doliną Kościeliską. Podziwiając piękną okolicę, pchaliśmy na zmianę wózek z Marysią, która przechodziła prawdziwy test wytrzymałości na wstrząsy. Starając się jak najmniej wstrząsowo kierować bolidem, dotarliśmy w końcu do schroniska na Hali Ornak. Pogoda tego dnia dość szybko się zepsuła i nie pozwalała podziwiać otaczających nas widoków. Mimo wszystko byliśmy bardzo zadowoleni z wycieczki, choć Marysia chyba nie do końca.
  Dwa dni szybko zleciały i trzeba było wracać do domu, na szczęście akumulatory naładowaliśmy dość mocno i energii starczyło na jakiś czas.


© 2011 Bartłomiej Teperski