Jesienny spacer Doliną Chochołowską i Kościeliską
| Data: 23-24.10.2010r, sobota - niedziela | start: rano |
| skład: My + znajomi | powrót: wieczorem |
| trasa: Dolina
Chochołowska -> schronisko -> Grześ (1653m n.p.m.)
-> powrót Dolina Kościeliska -> schronisko na Hali Ornak -> powrót |
|
W
jeden z październikowych weekendów
wybraliśmy się w Tatry Zachodnie,
a raczej w dolinki tatrzańskie.
Na
sobotnią wycieczkę wybraliśmy Dolinę
Chochołowską. Opatuliliśmy ciepło Marysię,
zapakowaliśmy do wózka i ruszyliśmy na
spacer. Początkowo jechało się wózkiem bez
problemów, asfaltowa droga umożliwiała
łagodną podróż, ale po kilkudziesięciu
minutach nawierzchnia zmieniła się na mniej
przyjazną dla tego bolidu. Nie było jednak
źle, dało się w miarę spokojnie podróżować,
bez obawy że mała wypadnie z wózka, czy
teżdostanie wytrzęsienia organów.
Koło 12:30 dotarliśmy na Polanę Chochołowską,
a ponieważ pogoda sprzyjała to Edytka z
Marysią zostały w okolicach schroniska a my
poszliśmy na Grzesia (1653m n.p.m.). Widoki
ze szczytu były zmienne z uwagi na bardzo
silny wiatr, który przepędzał chmury. Nie
zastanawiając się nad dalszą trasą, z powodu
silnego wiatru uciekliśmy tą samą trasą do
schroniska.
Powrót
się mocno dłużył, a Marysia coraz bardziej
dawała się we znaki. Jak była możliwość to
chłopcy wsiedli na rowery i zjechali do
samego dołu, a Edytka pogalopowała z wózkiem
i Marysią.
Następnego dnia wybraliśmy się na spacer
Doliną Kościeliską. Podziwiając piękną
okolicę, pchaliśmy na zmianę wózek z
Marysią, która przechodziła prawdziwy test
wytrzymałości na wstrząsy. Starając się jak
najmniej wstrząsowo kierować bolidem,
dotarliśmy w końcu do schroniska na Hali
Ornak. Pogoda tego dnia dość szybko się
zepsuła i nie pozwalała podziwiać
otaczających nas widoków. Mimo wszystko
byliśmy bardzo zadowoleni z wycieczki, choć
Marysia chyba nie do końca.
Dwa dni szybko zleciały i trzeba
było wracać do domu, na szczęście
akumulatory naładowaliśmy dość mocno i
energii starczyło na jakiś czas.







Edyta