teper.xsystem.com.pl

Teperscy - nasze miejsce w sieci

TRIGLAV
Edytka  Bartek  Piotr  Tomek  Marysia
  • Strona główna
  • Co nowego?
  • Nasze podróże
  • Szuflada Edytki
  • Korona Gór Polski
  •  Triglav
  • Kontakt:
     Edyta   GG: 4323009  4323009 - Edytka
     Bartek  GG: 4706306  4706306 - Bartek

Wyprawa na Triglav (2864m n.p.m.) - Alpy Julijskie

Data: 19-23.08.2009r start: w środę 9:00
skład: Bartek, Krzysiek, Sławek powrót: w sobotę 18:30
trasa: Aljazev Dom -> Tomiskova Pot -> Dom Valentina Stanica -> Triglav ->
-> Dom Planika -> Przełęcz Luknja -> Bovski Gamsovec -> Pogacnikov Dom ->
-> Kriz -> Bivak IV -> Aljazev Dom

  Triglav (2864m n.p.m.) - najwyższy szczyt Alp Julijskich. Wyjazd planowaliśmy od półtora roku. Kolega zaraził mnie pomysłem i zacząłem czytać trochę w Internecie. Powoli rodził się paln wyjazdu, określiliśmy termin, zebrało się nas 3 osoby i pojechaliśmy.
  Zabraliśmy do plecaka zapas wody i jedzenia na kilka dni, plecaki były dość ciężkie. Wyruszyliśmy z Aljazev Dom (1015m n.p.m.) szlakiem Tomiskova Pot do schroniska Dom Valentina Stanica (2332m n.p.m). Trasa początkowo biegła stromo przez las, szybko nabieraliśmy wysokości, ale prwdziwe emocje były dopiero przed nami. Po wyjściu ponad granicę lasu, zaczęła się prawdziwa przygoda, szlak biegnął miejscami po pionowej skale, gdzie szło się po powbijanych metalowych prętach trzymając się stalowej liny. Widoki zapierały dech w piersiach.
  Powoli wspinaliśmy się coraz wyżej, w końcu pokonaliśmy najbardziej stromą część i dotarliśmy do rozdroża szlaków. Skierowaliśmy się w kierunku schroniska Dom Valentina Stanica (2332m n.p.m). Wyruszyliśmy w środę, nie mieliśmy rezerwacji i nie wiedzieliśmy czy będą miejsca w schronisku, ale okazało się że nie ma problemu, w weekend może byłoby trudniej z miejscem, z drugiej strony to schronisko jest trochę z boku i nie jest tak mocno oblegane jak Triglavski dom na Kredaricy czy Dom Planika.
  Po dobrze przespanej nocy wyruszyliśmy na lekko na małą wycieczkę po okolicy. Poszliśmy na Cmir (2393m n.p.m.). Trasa nie była trudna, za to bardzo piękna widokowo. Po powrocie do schroniska zrobiliśmy popas i wyruszyliśmy na nasz główny cel tego wyjazdu - Triglav.
  Doszliśmy do Triglavskiego Domu na Kredaricy (2515m n.p.m.), skąd wśród wielu innych turystów, wyruszyliśmy poprzez Mali Triglav (2725m n.p.m.) na szczyt. Szlak wiódł miejscami prawie pionowo do góry, szło się po powbijanych metalowych prętach, droga była ubezpieczona stalową liną. W końcowej partii szlak prowadził granią szczytową. Widoki wkoło były niesamowite, jasny kolor skał prezentował się przepięknie na tle niebieskiego nieba, które co chwilę to zasłaniało się chmurami, to znowu odkrywało swój błękit.
  Po dłuugim pobycie na szczycie ruszyliśmy w kierunku Domu Planika (2401m n.p.m.). Oczywiście nie mieliśmy rezerwacji, a chętnych na nocleg bez rezerwacji było bardzo dużo. Zajęliśmy strateiczne miejsce w kolejce i popijając złoty napój, oczekiwaliśmy na meldunek. Jako ostatnim udało nam się dostać miejsce na wyrku! Następni za nami mogli tylko liczyć na podłogę w jadalnii, na korytarzu itd.
  Natępnego ranka wyruszyliśmy dośc szybko, ponieważ mieliśmy przed sobą bardzo długą trasę. Poszliśmy przez Trzaską Kocę na Dolicu (2151m n.p.m.), dalej schodziliśmy ostro (mniej więcej do wysokości ok. 1300m n.p.m.) aż doszliśmy do szlaku biegnącego na przełęcz Luknja (1758m n.p.m.), którym musieliśmy się wdrapać właśnie na tą przełęcz. Słońce piekło niemiłosiernie, a nam skończył się zapas wody. Mieliśmy 0,5L wody na 3 osoby, a przed nami jeszcze dłuuga droga do celu (Pogacnikov Dom).
  Na przełęczy była chwila oddechu i dalej ostro w górę na Bovski Gamsovec (2392m n.p.m.) Cały czas podziwialiśmy piękne widoki i niesamowitą północną ścianę Triglva. Patrzyliśmy też na Tomiskovą Pot, którą szliśmy 2 dni wcześniej - robiła wrażenie.
  Ze szczytu Bov. Gamsovec schodzimy na przełęcz Dovska Vrata (2180m n.p.m.) Jesteśmy zdziwieni brakiem turystów, byliśmy praktycznie sami na szlaku, po drodze spotkaliśmy Polaków, którzy zmierzali do Bivaku IV. Dalej, mocno wycieńczeni, bez grama wody, powłóczymy nogami do Pogacnikov Dom (2050m n.p.m.). Tutaj ratujemy się szybkim złotym napojem - od razu lepiej. Następnie organizujemy popas, podziwiamy widoki, szczególnie piękna jest dolina Trenta, którą mamy u naszych stóp, oraz otaczające ją szczyty. Wybieramy nocleg w górnej stacji wyciągu towarowego, zaopatrującego schronisko i idziemy spać.
  W nocy szaleje burza, pioruny walą dookoła, co chwilę robi się jasno i słychać przeraźliwy huk, który echem odbija się od otaczających nas gór. Poranek budzi nas pięknym słońcem i nie ma śladu po nocnej wichurze.
  Dalszy plan jest żeby zdobyć Skrlatice (2740m n.p.m.) - drugi co do wielkości szczyt Alp Julijskich. Wyruszamy przez Kriz (2410m n.p.m.), niestety pogoda zaczyna się psuć. Postanawiamy zejść do Bivaku IV (1980m n.p.m.) i tu chwilę poczekać na wyklarowanie sytuacji. Niestety po 1,5h sytuacja robi się coraz gorsza, widoczność mocno spada i musimy zmienić plany. Postanawiamy zakończyć naszą przygodę w Alpach Julijskich i schodzimy na nocleg do Aljazev Dom. Tutaj czas zasłużony złoty napój oraz na rozmowy z poznanymi turystami.
  Wyspani, umyci i bardzo zadowoleni wsiadamy do samochodu i ruszamy w kierunku kraju. Pogoda jest wyśmienita więc postanawiamy się nie śpieszyć, tylko jeszcze trochę podziwiać widoki. Jedziemy do Kranjskiej Gory i dalej Ruską Cestą przez przełęcz Vrsic (1611m n.p.m.) do doliny Trenta. Stąd przez Włochy na autostradę do Klagenfurtu i do domu.
  Alpy Julijskie są przepiękne, jak ktoś lubi skałę, nie ma lęku wysokości czy obawy przed ekspozycją, to koniecznie powinien tam pojechać i spróbować tego, co oferują te przepiękne góry.


© 2011 Bartłomiej Teperski