teper.xsystem.com.pl

Teperscy - nasze miejsce w sieci

CHORWACJA
Edytka  Bartek  Piotr  Tomek  Marysia
  • Strona główna
  • Co nowego?
  • Nasze podróże
  • Szuflada Edytki
  • Korona Gór Polski
  •  Veliki Slap
  • Kontakt:
     Edyta   GG: 4323009  4323009 - Edytka
     Bartek  GG: 4706306  4706306 - Bartek

Wakacje 2009 - Chorwacja: Plitvice i Hvar - Ivan Dolac

Data: 11-27.06.2009r
skład: My + znajomi
trasa: Czechy -> Austria -> Słowenia -> Chorwacja -> Plitvice -> Hvar

  Czwarty raz w Chorwacji :)
Wakacje 2009r były dla nas dwojako niezwykłe. Ale od początku. Po raz pierwszy zaplanowaliśmy je już rok wcześniej. Gdy w 2008r byliśmy na Hvarze w Ivan Dolac tak nam się spodobało, że zarezerwowaliśmy kwaterę i termin na następny rok. Po raz pierwszy nie jechaliśmy w ciemno, co dotychczas było regułą. Drugą sprawą była kinder niespodzianka, jaką sobie sprawiliśmy na 10 rocznicę ślubu. Jechaliśmy na wakacje z dużym znakiem zapytania, kto nam się pojawi w lutym 2010? Czy to będzie Marysia czy Maryś?
  Wyjechaliśmy w środę (10.06) wieczorem, ze znajomymi, którzy pierwszy raz wybrali się do Chorwacji. Jak co roku, tak i w tym roku mieliśmy w planach zwiedzenie Jezior Plitvickich. Przysłowie mówi że do trzech razy sztuka, my dotychczas mieliśmy 3 razy pecha - nigdy nie mogliśmy trafić z pogodą. Tym razem było idealnie .
  Zaczęliśmy zwiedzanie od dolnych jezior. Po wejściu przez bramę od razu powalił nas niesamowity widok wody o przepięknym kolorze, migoczące głębią barw jeziorka otulone zielenią drzew. Mocno przykuwał uwagę Veliki Slap - największy wodospad Chorwacji, wysokość ponad 70m. Szybko zeszliśmy na dół aby zobaczyć i zachwycić się z bliska pięknem, które widzieliśmy z góry. Chodziliśmy po specjalnie zbudowanych drewnianych kładkach, które umożliwiały bliskie przejście przez najciekawsze zakątki. Wielki Wodospad z dołu robił duuże wrażenie, a przyjemna wodna mgiełka dawała chwilę ochłody od piekącego słońca. Poszliśmy dalej zwiedzać górne jeziora, każde z nich było inne, każde zachwycające.
  Po kilkugodzinnym spacerze wróciliśmy do samochodów i wyjechaliśmy w kierunku południowym w poszukiwaniu noclegu. Po kilku próbach w końcu trafiliśmy na świetne miejsce w miejscowości Rudanovac. Gospodarz Velimir okazał się bardzo otwartym i wesołym człowiekiem, zaserwował nam wspaniałą obiado-kolację z przepyszną świeżo złowioną rybą i innymi lokalnymi atrakcjami.
  Rano, po pysznym śniadaniu, wyjechaliśmy dalej, bo do Ivan Dolac był jeszcze spory kawałek. Bez korków, sprawnie dojechaliśmy do Drvenika, gdzie przeprawiliśmy się na Hvar. Odcinek z Securaja do Jelsy jest specyficzny, droga jest bardzo wąska i momentami dość niebezpieczna, niestety na jednym z ciasnych zakrętów, znajomy lekko zarysował błotnik. Na szczęście żadnych poważnych zdarzeń nie było i spokojnie dojechaliśmy do celu.
  Gospodarz z Ivan Dolac powitał nas bardzo serdecznie. Czuliśmy się jakbyśmy znali się od lat i bardzo się cieszyliśmy że znowu jesteśmy na Hvarze. Mieliśmy gotowe apartamenty, ale najpierw szybko wskoczyliśmy do Jadranu, w końcu czekaliśmy na to cały rok :)
  12 czerwca to dla nas data szczególna. 10 lat temu powiezieliśmy sobie w tym dniu sakramentalne TAK. Miło że właśnie w ten dzień rozpoczęło się nasze leniuchowanie w Ivan Dolac. Niestety kolejne dni nie były takie jak zawsze w Chorwacji o tej porze roku. Pogoda pokrzyżowała nam plany. Zamiast słońca i temperatur ok. 30 stopni, były chmury, wiatr i zimno. Wszyscy mieszkańcy oraz turyści spotkani w okolicy, mówili że nie pamiętają takiego zimnego czerwca, praktycznie się to nie zdarza :(
  Przez brak plażowej pogody mieliśmy okazję trochę pojeździć po wyspie i pozwiedzać okolice. Oprócz obowiązkowych punktów zwiedzania, takich jak Hvar, Stari Grad, Jelsa czy Vrboska, pojeździliśmy po okolicznych wioskach. Stara zabudowa oraz spokojne życie mieszkańców nastrajała nas bardzo pozytywnie. Ładowaliśmy akumulatory i wyczekiwaliśmy słońca. Na szczęście nie cały wyjazd był zimny i mokry. Mieliśmy też kilka słonecznych dni i skorzystaliśmy z nich maksymalnie.
  Dwa tygodnie na wyspie minęły bardzo szybko i trzeba było wracać do kraju. Tym razem postanowiliśmy popłynąć ze Stari Gradu do Splitu, ponieważ tą drogą jeszcze nie płynęliśmy, a przy okazji mogliśmy ponownie odwiedzić stolicę Dalmacji.


© 2011 Bartłomiej Teperski