teper.xsystem.com.pl

Teperscy - nasze miejsce w sieci

SŁOWACKIE TATRY
Edytka  Bartek  Piotr  Tomek  Marysia
  • Strona główna
  • Co nowego?
  • Nasze podróże
  • Szuflada Edytki
  • Korona Gór Polski
  •  Słowackie Tatry
  • Kontakt:
     Edyta   GG: 4323009  4323009 - Edytka
     Bartek  GG: 4706306  4706306 - Bartek

Wysokie Tatry pod koniec września, jesień to czy zima?

Data: 26-29.09.2008r, piątek-poniedziałek  
skład: Edytka, Bartek, kolega  
26.09: Stary Smokovec -> Mała Studena Dolina -> Chata Teryho (2015m n.p.m.)
27.09: Strbskie Pleso -> Rysy (2503m n.p.m.)
28.09: Stary Smokovec -> Velka Studena Dolina ->
  -> Zbójnicka Chata (1960m n.p.m.) -> Sedlo Prelom (Rohatka 2290m n.p.m.)
29.09: Dolina Mlynicka - Bystre Sedlo (2314m n.p.m.) -> Dolina Furkotska

  W końcu nadszedł długo wyczekiwany wrzesień, miesiąc w którym bywamy w Tatrach. Wszystko zaczęło się w 1998r kiedy to spędziliśmy cudowny tydzień na Słowacji. Koniec września to chyba najpiękniejsza pora na wycieczki po tatrzańskich szlakach. Pogoda jest sprzyjająca, nie jest za gorąco, a zarazem nie jest zimno.
  Góry we wrześniu ubarwiają się przepięknie, można zobaczyć różne odcienie zieleni, od jasnej poprzez piękną zieleń kosówki aż po ciemny kolor igieł z sosen, do tego dla kontrastu są rude trawy i niesamowite skały. W tym roku trafiliśmy dodatkowo na zaśnieżone góry, w dolinach piękna jesień a powyżej 1800-2tyś metrów przepiękna zima. W połowie naszych tegorocznych wędrówek towarzyszył nam kolega Leszek, niestety musiał wcześniej wracać do kraju.
  Naszą 4 dniową przygodę na Słowacji zaczęliśmy od rozgrzewkowej trasy do Chaty Teryho (2015m n.p.m.). Spacer zaczęliśmy z parkingu w Starym Smokovcu. Nie korzystaliśmy z kolejki na Hrebienok, bo 40-sto minutowa wędrówka do góry to żaden problem, a ponieważ nie mieliśmy na ten dzień zbyt ambitnych planów to nigdzie nam się nie spieszyło i nie potrzebowaliśmy oszczędzać sił. Faktem jest że droga ze Smokovca na Hrebienok do atrakcyjnych nie należy, ale zawsze to jakiś spacer, na co dzień mamy zbyt mało ruchu i zbyt często wozimy tyłki w aucie.
  Pierwszy odcinek czerwonego szlaku od Hrebienoka do Obrowskiego Wodospadu to szeroka płaska spacerowa aleja. Przed wodospadem przecinają się szlaki, Dolinę Staroleśną (w lewo niebieski), a czerwony biegnie dalej w kierunku Chaty Zamkowskiego i Doliny Zimnej Wody (Mala Studena Dolina). Idziemy dalej poukładaną kamienną ścieżką, z pięknymi widokami na Dolinę Staroleśną.
  Przy Chacie Zamkowskiego (1475m n.p.m) odbijamy na zielony szlak, który wiedzie przez Chatę Teryho, przełęcz Sedielko (2376m n.p.m) do Tatranskiej Javoriny. Początek zielonego szlaku biegnie lasem, potem kosówką aż w końcu i ona znika i nie ma już żadnej wyższej roślinności. Przy pierwszym ostrzejszym podejściu w lewą(zachodnią) stronę często można spotkać kozice (kamziki).
  Do tego czasu szliśmy w letnio-jesiennych warunkach, ale ponieważ jesteśmy coraz wyżej to dotarliśmy do granicy śniegu. Podejście pod Chatę Teryho było momentami mocno zaśnieżone i śliskie, szczególnie druga część ostrzejszego podejścia w prawą(wschodnią) stronę. Widoczność spada, wchodzimy w chmury, szkoda bo okolica w tym miejscu jest śliczna.
  W Chacie zjadamy zapasy z plecaka popijając herbatką z rumem, czas szybko upływa i czas wracać. Schodząc obserwujemy pozytywną zmianę pogody, chmury znikają, pojawia się błękitne niebo, a chmurki stają się małe, lekkie i białe. Dobra prognoza na kolejne dni :)
  Po zejściu udajemy się na zasłużoną obiado-kolację do restauracji Stara Mama w Tatrzańskiej Łomnicy, to nasz ulubiony lokal, gdzie podają pyszny rosółek i super naleśniki z bitą śmietaną :)
  Drugi dzień (sobota 27.09). Po wczorajszej rozgrzewce czas na wycieczkę na Rysy. Startujemy ok. godz. 9 ze Strbskiego Plesa (1346m n.p.m) czerwonym szlakiem w kierunku Popradzkiego Plesa (1494m n.p.m). Początek drogi to rozgrzewkowe podejście, potem wędrówka po równym terenie i na koniec zejście do Popradzkiego Plesa. Tu szybko odbijamy na niebieski szlak wiodący Mengusovską Doliną a następnie odbijamy w prawo (na południowy wschód) czerwonym szlakiem przez Żabie Plesa (ok. 1920m n.p.m.).
  Szlak tutaj wiedzie trawersami, to w lewo, to w prawo, jest dość nudny. Po chwili podejścia zaczynają się zimowe warunki, pierwszy śnieg i oblodzenia, idziemy dość powoli i ostrożnie, bo nie mamy raków a buty się ślizgają. Dopiero za Żabimi Plesami śnieg bardziej trzyma i buty się nie ślizgają tak bardzo.
  Idziemy dalej w kierunku Chaty pod Rysmi (2250m n.p.m) i przełęczy Waga (Sedlo Vaha 2339m. n.p.m.) po drodze podchodząc ostro żlebem pod łańcuchy. Tutaj trzeba było zachować dość dużą ostrożność bo skały przy łańcuchach były dość mocno oblodzone. Szybko przeskoczyliśmy dalej i nie zatrzymując się minęliśmy Chatę pod Rysmi.
  Krótki postój zrobiliśmy dopiero na przełęczy Waga. Podziwiając widoki szliśmy dalej w kierunku szczytu. Tego dnia na Rysy ciągnęły tłumy ludzi, przez co nie wszędzie było bezpiecznie, bo niektórzy ludzie zachowywali się trochę bez wyobraźni pchając się zamiast poczekać w trudnych miejscach.
  Na szczęście bez większych problemów wchodzimy na szczyt, niestety na polską stronę Tatr nie widać nic, chmury zasłoniły wszystkie szczyty, jest równa kołderka z białych obłoków. Po słowackiej stronie ponad chmury wznoszą się jedynie szczyty powyżej 2500m.
  Podziwiamy Łomnicę (2634m n.p.m.) i Gerlach (2654m n.p.m.) oraz Wysoką (2547m n.p.m.). Pięknie też się prezentuje Ganek (2461m n.p.m.) ze swoją Galerią.
  Czas schodzić w dół, a raczej zjeżdżać, śnieg pozwalał na bezpieczne zjazdy na butach/spodniach/plecakach itp. więc szybko znaleźliśmy się pod Chatą pod Rysmi. Tutaj obowiązkowa herbatka z rumem oraz strudel jabłkowa :) Szarlotkę staramy się zaliczyć zawsze i wszędzie, w każdym schronisku – jak do tej pory najlepsza była w schronisku w Dolinie Pięciu Stawów Polskich.
  Dalej w dół. Po przejściu łańcuchów był najfajniejszy punkt całodziennej wycieczki – zjazd na butach żlebem prawie pod samo Żabie Pleso. Od jezior śnieg stawał się coraz bardziej rozmięknięty, a im niżej schodziliśmy tym była większa plucha. Na szczęście po dojściu do niebieskiego szlaku było już sucho.
  Tego dnia popełniliśmy jeden błąd – nie posmarowaliśmy twarzy kremem. Niestety skończyło się to dla nas dość boleśnie bo skóra na twarzy została spalona. Tydzień był potrzebny żeby znowu doszła do siebie :)
  Dzień trzeci (28.09) – Zbójnicka Chata i Sedlo Prielom.
  Niedziela przywitała nas piękną pogodą, było słonecznie i ciepło. Szybka decyzja – luźniejszy dzień, idziemy do Zbójnickiej Chaty. Początek ze Starego Smokovca do Hrebienoka ponownie pokonaliśmy pieszo. Początek drogi taki sam jak pierwszego dnia, na szczęście szybko dochodzimy do przecięcia szlaków i skręcamy w lewo niebieskim szlakiem do Doliny Staroleśnej (Velka Studena Dolina).
  Ścieżka początkowo biegnie lasem i jest z ułożonych kamieni. Pomiędzy drzewami przebijają zbocza i szczyty otaczające dolinę, po kilkunastu/kilkudziesięciu minutach krajobraz się zmienia, znikają wysokie drzewa a pojawia się kosówka. Zaraz na początku kosówki mijamy świetną polanę gdzie możnaby było zrobić biwak, niestety znaki specjalnie tam umieszczone wyraźnie tego zakazują.
  Strumyk szemrze przyjaźnie, ludzi mało, czujemy się wspaniale. Do tego słońce bardzo mocno grzeje. Po podejściu pod Vareskove Pleso postanawiamy zrobić chwilę przerwy, no bo jak tu nie poleżeć w słoneczku :)
  Dalsza wędrówka jest ciut stromszym podejściem pod Zbójnicką Chatę (1960m n.p.m.), jednak nie jest to jakieś uciążliwe podejście. Widoki wokół schroniska są naprawdę świetne. Dolina Staroleśna otoczona szczytami powyżej 2400m n.p.m. prezentuje się bardzo okazale.
  Po szybkim posiłku postanawiam samotnie skoczyć na Sedlo Prelom (Rohatka -2290m n.p.m.). Widać że ten szlak był w ostatnim czasie mało chodzony, bo ścieżka na śniegu jest tylko delikatnie wydeptana. Podejście pod przełęcz jest dość ostre, nie szedłem tamtędy latem, ale w warunkach zimowych podchodzi się prosto do góry żlebem (np. prawą jego częścią). Pod koniec wspinaczki byłem już mocno zmęczony, każdy krok sprawiał trudność, ale trzeba przyznać że szedłem szybko.
  Widoki z przełęczy mnie powaliły, po prostu bajka, ostra grań pomiędzy Velickim Stitem (2318m n.p.m.) a Małą Wysoką (2428m n.p.n), zamarznięte Zmarznute Pleso (2013m n.p.m.) i Rohatka. Na samej przełęczy nie było zbyt bezpiecznie ponieważ śnieg był dość mocno zmrożony, tworząc lodową twardą skorupę. Łatwo było o poślizgnięcie się. Kilka zdjęć i czas wracać. Na zejście Rohatką i dalszy szlak przez Polski Grzebień (2199m n.p.m.) się nie zdecydowałem, ze względów bezpieczeństwa.
  Przy schodzeniu, a raczej zjeżdżaniu na butach, w stronę Zbójnickiej Chaty niestety mocno rozwaliłem środkowy palec lewej ręki, ale warto było, widoki na długo pozostaną w pamięci.
  Zejście tą samą trasą co wejście daje możliwość zobaczenia okolicy z 2 różnych perspektyw, o 2 różnych porach dnia. Coś co rano wyglądało nieciekawie, przy oświetleniu popołudniowym słońcem może się okazać zupełnie inne. W zadowoleniu i zadumie samotnie zszedłem do Starego Smokowca, by po spotkaniu z żoną udać się na zasłużony rosołek do Starej Mamy. (a żona pozdrawia turystę, z którym w godzinę zbiegła ze Zbójnickiej Chaty do Hrebienoka – dobry ćwierć-maraton).
  Poniedziałek, dzień czwarty (29.09). Znowu piękna pogoda, zero chmur i wiatru. Trasa na dziś to pętelka ze Strbskiego Plesa przez Bystre Sedlo (2314m n.p.m.), żółty szlak.
  Ruszamy Doliną Mlynicką powoli lecz systematycznie pnąc się do góry. Pierwszy przystanek robimy przy Wodospadzie Skok (ok. 1700m n.p.m.) Tutaj zaczyna się ostrzejsze podejście zakończone krótką wspinaczką po gładkiej skale, gdzie dla bezpieczeństwa zamontowano również łańcuchy.
  Po pokonaniu wzniesienia naszym oczom ukazuje się jeziorko Pleso nad Skokom (1801m n.p.m.). Widoki wokoło są superowe, typowy wysokotatrzański klimat. Podchodzimy wyżej i zbliżamy się do końca doliny, gdzie znajdują się przepiękne jeziorka. Z góry kolor wody w nich jest turkosowo-zielono-granatowo-niebieski.
  Od Capiego Plesa szlak zaczyna piąć się ostro do góry. Do tego momentu śniegu praktycznie nie było, lecz podejście północno-zachodnią ścianą jest miejscami mocno zaśnieżone i oblodzone. Po kilkudziesięciu minutach wspinaczki osiągamy cel – Bystre Sedlo (2314m n.p.m.).
  Widoki z góry są przepiękne, widać Gerlach, Łomnicę, Szatana (2421m n.p.m.) i inne szczyty. Sama przełęcz jest też dość ciekawa bo jest bardzo wąska, mieści się w niej tylko jedna osoba, nie ma też za bardzo miejsca aby się minąć dlatego szlak poprowadzony jest tylko w jednym kierunku z Doliny Mlynickiej do Doliny Furkotskiej.
  Po chwili spędzonej na przełęczy, schodzimy do Vysneho Soliskoveho Plesa (2157m n.p.m.) i dalej powoli wracamy. Droga w tej dolinie nie jest już tak przyjemna jak w innych, schodzenie jest dość męczące, idzie się cały czas po kamieniach, które miejscami są drobne i niestabilne. Udało się jednak spotkać kamziki :) Widoki dookoła też nie robią na nas tak dużego wrażenia jak w poprzednich dolinach. Za to jest cisza i spokój, tego dnia spotkaliśmy tylko kilkoro turystów.
  Cisza wyjątkowa, przy dostojnych, wysokich i stromych skałach robi na człowieku ogromne wrażenie. Tu pokłon dla Bliźniaka: „Te góry są żywe, jak żywy jest Bóg! W spokoju i sile wciąż trwają...”.
  Końcową część postanowiliśmy przejść obok Chaty pod Soliskiem (1840m n.p.m.) i dalej w dół trasą narciarską do Strbskiego Plesa. Mocno zmęczeni udaliśmy się na obiad, tym razem nie do Starej Mamy, ale też było smacznie.
  To koniec naszych tegorocznych przygód w słowackich tatrach. Pozdrawiamy bardzo serdecznie naszych gospodarzy z Nowej Leśnej, a szczególnie Jozefa.


© 2011 Bartłomiej Teperski